Archiwum

Posts Tagged ‘Sergio Aguero’

Migawki z 2012 roku (video)

Poprzedni sezon Premier League został wybrany najlepszym w historii rozgrywek. Nie bez kozery. 2012 rok w angielskim futbolu wypełniały chwile czystej ekscytacji, łez i śmiechu. Oto minione 12 miesięcy brytyjskiej piłki w pigułce (uwieńczone filmami z opisywanych wydarzeń).

Moment roku: gol Sergio Aguero przeciwko QPR

Manchester City potrzebował zwycięstwa u siebie nad walczącym o życie QPR, aby przypieczętować pierwsze mistrzostwo od 1968 roku. Wcześniej City wygrali 17 z 18 meczów na Etihad. Mimo oddania 42 strzałów, gospodarze do 92. minuty sensacyjnie przegrywali 1:2. Wtedy wyrównał Edin Dżeko. Trzy minuty później 44. strzał City w meczu, tym razem autorstwa Sergio Aguero sprowadził trofeum mistrzowskie z powrotem na Etihad. To był ostatni akt sezonu, jak się okazało – najważniejszy.

Piłkarz roku: Robin van Persie

32 ligowe gole w roku kalendarzowym – 20 dla Arsenalu i 12 dla Manchesteru United. Do tego dołożone dziewięć asyst. Van Persie sprzątnął innym indywidualne zaszczyty i został wybrany Piłkarzem Sezonu Premier League przez piłkarzy, dziennikarzy oraz kibiców. Holender w pojedynkę zaciągnął Arsenal na podium i Ligi Mistrzów. W poszukiwaniu trofeów przeniósł się na Old Trafford, gdzie współpraca z Waynem Rooneyem wydobywa z niego wszystko, co najlepsze. Sir Alex Ferguson dobrze wydał każdego pensa z 24 milionów funtów odstępnego za RVP.

Gol roku: Papiss Cisse przeciwko Chelsea

Bramka Senegalczyka najlepiej oddała fenomen Newcastle w pierwszej połowie roku. Sroki wytrwale biły się o strefę Ligi Mistrzów i robiły to spektakularnie. Cisse zapewnił zwycięstwo na stadionie Chelsea po rewelacyjnym uderzeniu z podbicia, które zaprzeczyło prawom fizyki i przelobowało Petra Cecha. Nawet przegrany w tym spotkaniu Didier Drogba nie omówił sobie szerokiego uśmiechu z powodu gola Cisse. – To była zdumiewająca bramka – zachwycał się menedżer Newcastle Alan Pardew.

Czytaj dalej…

Premier League do taktycznej tablicy – 11. kolejka

Na bloga wracają analizy, które umożliwia świetna aplikacja FourFourTwo Stats Zone. Dzisiaj przyjrzymy się uważne trzem meczom Premier League. Przeanalizujemy znaczenie roszad taktycznych Manchesteru City i Liverpoolu, udowodnimy wartość Paula Scholesa i pokażemy kogo powinien obawiać się Darren Bent.

1. Za wysoką obronę

Podania przyjęte przez Aguero (lewa) i podania na spalonego City (prawa)

Manchester City obrał klarowny plan na pokonanie Tottenhamu, którego trzymał się od pierwszej do 90. minuty: prostopadłe podania za linię obrony rywali. City chcieli skorzystać na zamiłowaniu Kogutów do wysokiego ustawiania defensorów. Tak kuszące, wolne miejsce tuż przed nosem bramkarza chcieli właściwie wykorzystać.

Realizacji tej strategii sprzyjał powrót do składu Davida Silvy. Hiszpan oraz Yaya Toure specjalizowali się w kreatywnych podaniach z głębi pola na wybiegających partnerów. Widać to choćby po ruchach Sergio Aguero – znaczna większość przyjmowanych przez niego podań wymagała ruchu bez piłki. Gracze The Citizens balansowali przy tym na krawędzi spalonego. Aż ośmiokrotnie dawali się łapać w pułapki rywali (prawa strona).

Mimo to, próbowali do samego końca. Pierwszy raz ryzyko opłaciło się w 55. minucie, gdy podanie lobem Toure spadło idealnie pod nogi wybiegającego Aguero. Argentyńczyk miałby okazję sam na sam, ale kompletnie zepsuł przyjęcie piłki. Nagroda za cierpliwość nadeszła w samej końcówce. Kolejny lob Silvy trafił na stopę superrezerwowego Edina Dżeko (jego bramki po wejściu z ławki dały City już dziewięć punktów!), który już wiedział, co zrobić w takiej sytuacji.

2. Mancini trzyma się swojego…

Znaczenie zmiany Maicona (lewa) i groźne dośrodkowania Brazylijczyka (prawa)

… i wygrywa. Włoski menedżer regularnie wprowadza w życie swój plan B w postaci ustawienia 3-5-2, które krytykowali już dziennikarze, analitycy brytyjskich stacji, a nawet piłkarze (przez Micah Richardsa). Upór Manciniego okazał się zbawienny w meczu z Tottenhamem. Opisane w pierwszym punkcie podania prostopadłe stanowiły sól ataków City. Jednak jednocześnie sprawiały, że ich ofensywa była wąska jak wąwóz w Termopilach.

Lekarstwo na tę dolegliwość pojawiło się w 57. minucie w postaci Maicona. Jego znaczenie na grę w końcówce widać na lewej stronie wykresu. Zmiana Brazyliczyka oznaczała przejście z ustawienia 4-2-3-1 do 3-5-2. Od tej pory Yaya Toure mógł już spokojnie rozciągać akcje na boki. Tam czekał Maicon, który korzystał z wolnych przestrzeni. Tottenham miał wyraźne problemy z nową formą ataku City. Po stronie Maicona był osamotniony Jan Verthongen, którego nie raczył wspierać Gareth Bale. Dzięki temu Brazylijczyk z Manchesteru mógł regularnie posyłać bardzo groźne dośrodkowania z prawego skrzydła (prawa strona wykresu).

Swoją drogą, Maicon był chyba najmniej spodziewanym aktorem do roli bohatera City. W niedzielnym meczu zagrał po raz pierwszy od blisko dwóch miesięcy. Poprzednim razem wyszedł na murawę przeciwko Realowi Madryt. Kto widział tamto spotkanie, pewnie pamięta jak Cristiano Ronaldo z Marcelo zrobili z niego króliczy pasztet. Mimo to był pierwszą opcją do zmiany w starciu z Tottenhamem… Odwaga Manciniego nie zna granic.

Czytaj dalej…

Agueroooooooooo (foto, video)

W ramach czwartkowego bonusu – najlepszy napis na koszulce jaki widziałem. Pokocha ją każdy kibic Manchesteru City, znienawidzi każdy fan Manchesteru United.

Kto nie pamięta, czemu tu tyle „oooooooooooooo” – krótkie przypomnienie.

Przewodnik po meczu meczów w Anglii – Man City vs Man United

W 20-letniej historii Premier League nie było jeszcze spotkania o tak kolosalnym znaczeniu. Piłkarskie święto na Wyspach zasługuje na specjalne traktowanie. Zapraszam do przeglądu taktyki, najważniejszych pojedynków, kluczowych aspektów i otoczki przed 163. derbami Manchesteru, które zadecydują o mistrzostwie Anglii.

Generałowie przed bitwą sezonu - Mancini i Ferguson

1) Znaczenie

 Gary Neville, obecnie komentator w Sky Sports powiedział: – Grałem 18 lat w Manchesterze United i nigdy nie spotkałem się z tak ważnym meczem. Anglik podkreślił, że stawką będzie panowanie w Manchesterze, ale i w całej piłkarskiej Wielkiej Brytanii.

Układ tabeli sprawia, że w tej rywalizacji zwycięzca zagarnia wszystko, a przegrany skończy sezon z pustymi rękoma. Jeśli zatriumfują United, wystarczy im jeden punkt w dwóch ostatnich kolejkach do przypieczętowania tytułu. Jeżeli zaś wygrają The Citizens, będzie to nowy etap w historii klubu. Mistrzostwo kraju przyciągnie gwiazdy na transferowym rynku, znacznie podniesie renomę i popularność drużyny na całym świecie.

Bo choć w poniedziałkowy wieczór centrum wydarzeń będzie leżeć w Manchesterze, losy widowiska prześledzi cały świat. Vincent Kompany zauważył, że końcowy wynik stanie się przedmiotem sporów nie tylko w północno-zachodniej Anglii, ale też w Chinach, Indonezji, itp.

2) Taktyka

Spotkanie powinno być dodatkowo interesujące przez to, że obie drużyny hołdują odmiennym systemom taktycznym. City nie rozstają się z ustawieniem 4-2-3-1 z dwójką defensywnych pomocników. United zaś są wierni formacji 4-4-1-1. Jakie są silne i słabe strony tych taktyk?

The Citizens powinni uzyskać najwięcej przewag w środkowej linii. Obecność trzech centralnie ustawionych pomocników ułatwi płynność rozgrywania podań. Wielkie znaczenie będzie miał Yaya Toure, który jak żaden inny zawodnik City spełnia się zarówno w ataku i obronie. W pierwszym meczu na Old Trafford cichym bohaterem został James Milner, którego wszechstronność zapewniła drużynie odpowiedni balans.

United w środku pola dysponują dwoma świetnymi podającymi, z których Paul Scholes reguluje tempo rozegrania. Jednak, jak udowodniło spotkanie z Evertonem, duet pozbawiony bardzo defensywnie nastawionego piłkarza może zbyt słabo chronić linię obrony.

Czerwone Diabły mają za to znaczącą przewagę w bocznych sektorach. Sir Alex Ferguson dysponuje trzema dynamicznymi i kreatywnymi skrzydłowymi, którzy potrafią siać na flankach prawdziwe spustoszenie. Jeśli skrzydłowi United będą nieustannie atakować, to zwiążą z tyłu bocznych obrońców City. To o tyle ważne, że prawy i lewy defensor gospodarzy zapewniają rozciągnięcie gry. Nominalni skrzydłowi The Citizens – Samir Nasri i David Silva – zwykle ścinają akcje do środka. Wygrana City w centralnej strefie lub United na bokach może okazać się główną receptą na sukces.

3) Duety

Kibice kochają gole, stąd od razu znakomita wiadomość. Pary napastników (co ciekawe – łączące sobie rodaków, czyżby kluczowa była więź językowa?) obu klubów są w obłędnie dobrej dyspozycji.

Sergio Aguero z Carlosem Tevezem rozumieją się telepatycznie. Argentyńczycy szukają się na boisku i potrafią rozklepywać obronę rywali serią błyskotliwych zagrań. Zwykle Aguero stoi nieco z przodu i czeka na prostopadłe piłki, a Tevez cofa się w lukę między liniami defensywy i pomocy przeciwników. Stamtąd dyryguje grą City. Ulubiona przestrzeń Teveza stanowi słaby punkt taktyki United (patrz punkt 2).

Równie dobrze komunikują się Wayne Rooney z Dannym Welbeckiem. Obaj pokazali kilka znakomitych ruchów przeciwko Evertonowi. Ferguson przyrównał ich do legendarnego duetu Dwight Yorke-Andy Cole, który zapewnił United potrójną koronę w 1999 roku. Podobnie jak u Aguero i Teveza, jeden z zawodników gra na równi z obrońcami (Welbeck), a drugi z radością cofa się po piłkę (Rooney).

4) Kluczowe składniki

Piłkarz pozbawiony pewności siebie kopie niechlujnie, choćby na treningach czynił cuda. Psychiczny aspekt futbolu jest nie do przecenienia. To The Citizens są w znacznie lepszych nastrojach. Po porażce z Arsenalem (osiem punktów straty do lidera) bukmacherzy płacili za mistrzostwo na Etihad 33 funty za jednego postanowionego. Dziś za taką samą stawkę wypłacą już tylko 2,70! Odrabianie strat, przy jednoczesnych potknięciach United, wytworzyło w ekipie Roberto Manciniego istotne momentum.

The Citizens dysponują także przewagą własnego stadionu. U siebie City przez cały sezon zgubili raptem dwa punkty. Na Etihad walczy się niezwykle trudno, ale Czerwone Diabły to najlepsza drużyna Premier League na wyjazdach. Podczas 17 delegacji, gracze Fergusona aż 12 razy schodzili z boiska z kompletem punktów.

W tym sezonie (liga i Puchar Anglii) derby Manchesteru przegrywał ten zespół, który grał w liczebnym osłabieniu. Czerwona kartka dla Jonny’ego Evansa rozbiła United na Old Trafford, wykluczenie Kompany’ego na Etihad zachwiało obroną City. Dlatego piłkarze za wszelką cenę zechcą uniknąć przedwczesnego zakończenia spotkania.

5) Gierki słowne

Na koniec warto wspomnieć o barwnym pojedynku słownym obu menedżerów. Mancini oraz Ferguson nie szczędzili sobie słodkich zdań, próbując tym samym wywrzeć dodatkową presję na rywalu.

Gdy City zaczęło gonić United w tabeli Mancini zarzekał się, że wyścig o mistrzostwo jest już skończony. Taką retorykę kontynuuje i teraz, choć drużyny dzielą ledwie trzy oczka. Według Włocha United są bardziej doświadczeni i mają bardzo łatwy kalendarz spotkań (Swansea i Sunderland), z kolei The Citizens jeszcze muszą jechać na trudny teren w Newcastle. Czy można bardziej zmotywować zawodników Łabędzi oraz Czarnych Kotów na potyczki z United?

Ferguson wychwalał postęp City, wskazywał na doświadczenie ich piłkarzy w rywalizacji o najwyższe stawki. Szkot pokusił się nawet o stwierdzenie, iż derby Manchesteru będą teraz najważniejszym wydarzeniem w kalendarzu United i swoją rangą przebiją rywalizację z Liverpoolem. Menedżer Czerwonych Diabłów widzi faworyta w swoich lokalnych rywalach.

 

Jak te wszystkie zapowiedzi sprawdzą się w praktyce przekonamy się o 20.55. Transmisja w polskiej telewizji Canal+ Sport HD i Canal+ 3D zacznie się od 20:35. 

Etihad Stadium - arena największego meczu 20-lecia Premier League

Taktyka z Premier League – 35. kolejka

Jak Marouane Fellaini przechytrzył Manchester United? W czym pocieszenia mogą szukać kibice Liverpoolu po porażce z WBA? Co zdegradowało Wolves z Premier League? Jak wyróżnił się Fernando Torres? Po odpowiedzi zapraszam do taktycznego podsumowania 35. kolejki ligi angielskiej.

1. Wielka (dosłownie i w przenośni) bolączka United

Fenomenalny mecz Manchesteru United z Evertonem i hokejowy wynik 4:4 można wyjaśnić trzema elementami: świetną pracą napastników United, niewłaściwym ustawieniem defensywy Manchesteru oraz wykorzystaniem w 100% największych atutów Evertonu. W tej analizie przyjrzę się ostatniemu aspektowi ze szczególnym uwzględnieniem pomocnika Marouane Fellainiego.

Belg zwykle gra na środku pola i często otrzymuje sporo zadań obronnych. Na Old Trafford David Moyes wykorzystał swojego podopiecznego w zupełnie innej roli. Menedżer zostawił na ławce rezerwowych Tima Cahilla i na jego pozycję (tuż za wysuniętym napastnikiem) posłał właśnie Fellainiego.

Decyzję łatwo wyjaśnić tym, że Belg mierzy 194 cm. Stąd The Toffees mogli z powodzeniem omijać rozgrywanie piłki przez środek pola i przenosić akcje błyskawicznie do przodu jednym długim podaniem. Tę strategię obrazuje górna część wykresu, na której widać wszystkie zagrania, którymi adresatem był Fellaini. Zdecydowana większość do dalekie piłki ze strefy obrony.

Jednak taka taktyka nie miałaby sensu, gdyby Fellaini przegrywał pojedynki główkowe lub szybko tracił piłki. Ale pomocnik Evertonu świetnie spisał się w powierzonej roli. Wygrał siedem na osiem starć w powietrzu (dół wykresu), dobrze zastawiał się przed obrońcami i rozprowadzał ataki.

Na Old Trafford Fellaini skutecznie wykończył jedno dośrodkowanie, dodał to tego asystę oraz pięć kluczowych podań. Dzięki niemu Everton tak łatwo przedostawał się w okolice pola karnego United i mógł sobie stwarzać wiele okazji strzeleckich.

2. Nić porozumienia z zespołem

Liverpool wygrał u siebie ledwie pięć z 17 ligowych meczów. The Reds po raz kolejny udowodnili swoją impotencję strzelecką. W spotkaniu przeciwko West Bromwich Albion oddali 30 strzałów przy dziewięciu rywali. Mieli też 49 prób dośrodkowań, WBA tylko 9. Mimo tego, to The Baggies wywieźli z Anfield komplet punktów.

Menedżer Kenny Dalglish widział pozytywy w występie swojego zespołu. Był zadowolony z ilości kreowanych szans. Tylko znowu nie było ich komu wykańczać.

Pocieszająca dla fanów Liverpoolu mogła być postawa Andy’ego Carrolla. Anglik bardzo długo nie potrafił odpowiednio wpasować się w zespół. Jego koledzy nie wykorzystywali potencjału rosłego napastnika, a ten tylko błąkał się po boisku.

Teraz taktyka The Reds jest ukierunkowana na wykorzystanie potencjału Carrolla. Widać to po ilości powietrznych pojedynków (górny wykres), które stoczył mierzący 191 cm Anglik. Carroll wygrał 10 z 17 starć o górne piłki. Poza tym, napastnik z numerem 9 jak nigdy wcześniej kreował dogodne sytuacje partnerom. W całym meczu zaliczył osiem kluczowych podań (dół wykresu), choć jego średnia w sezonie oscyluje na poziomie 1,2 wytworzonej okazji na mecz. Liverpool uczy się żyć z Carrollem, ale nadal na Anfield nie została załatana luka na pozycji łowcy goli. Najskuteczniejszy w lidze Luis Suarez trafiał do siatki tylko osiem razy (Carroll cztery), dlatego The Reds tak często gubią punkty na własnym terenie.

3. Miejsce za plecami obrony

Manchester City w pełni skorzystał z prezentu od sąsiadów z Old Trafford. Wygrana w Wolverhampton ustawiła chłopców Roberto Manciniego tuż za lokalnymi rywalami.

City odnieśli niezwykle ważne zwycięstwo na Molineux, ponieważ świetnie eksplorowali przestrzenie za plecami obrońców Wolves. Na wykresie widać jak wiele z wszystkich wykreowanych sytuacji przez The Citizens powstało na skutek prostopadłego podania z głębi pola. Dzięki takich zagraniom City zdobyli oba gole. Do taktyki Manciniego znakomicie pasował Sergio Aguero, którego wybieganie na wolne pozycje siało spustoszenie w szeregach obronnych Wolves.

Wolverhampton tym samym pożegnało się z nadziejami o utrzymaniu w Premier League. Choćby decydujący o spadku mecz z City obnażył fatalną jakość obrony Wilków. Jak dotąd stracili najwięcej goli w lidze (75). Gdy pozwala się rywalom na notoryczne przeciskanie podań przez linię defensywną, trudno marzyć o zachowaniu bytu w najwyższej angielskiej klasie rozgrywkowej.

4. Torres błyszczy, ale z dala od bramki

Obiecująco zapowiadająca się rywalizacja Arsenalu z Chelsea nie przyniosła spodziewanych emocji. The Blues koncentrują się teraz na dwumeczu z Barceloną w Lidze Mistrzów, dlatego na Emirates menedżer Chelsea dokonał aż ośmiu zmian w wyjściowym składzie (został bramkarz oraz para stoperów, której z powodu kontuzji nie dało się zastąpić). Jednym odświeżonych piłkarzy był Fernando Torres.

Gra hiszpańskiego napastnika świetnie obrazowała nastawienie The Blues. Goście głównie dbali o zachowanie czystego konta. Wydawali się zadowoleni z końcowego remisu. Nic dziwnego zatem, że Torres otrzymał sporo zadań w obronie. Hiszpan nieustannie wracał za przeciwnikami, stąd skończył mecz z największą ilością odbiorów spośród wszystkich jego uczestników. (pięć odbiorów widocznych na wykresie). Chelsea ograniczyła się do kontr z wykorzystywaniem szybkich Salomona Kalou i Daniela Sturridge’a, ale ich atakom brakowało dokładności przy ostatnim podaniu.

11-stka 34. kolejki Premier League, Tevez najlepszy

W cieniu półfinałów Pucharu Anglii rozegrano sześć meczów 34 serii Premier League, w której kluby z Manchesteru zdemolowały swoich rywali w stosunku 10:1. Nie dziwi zatem, że piłkarze City i United zdominowali jedenastkę kolejki. Laury za najlepszy występ weekendu zebrał Carlos Tevez.

Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - Carlos Tevez, fot: Telegraph

Jedenastka 34. kolejki  (1-3-4-3):
BR: Ali Al-Habsi (2*, Wigan)
PO: Rafael da Silva (2, Manchester United)
ŚO: Matthew Kilgallon (1, Sunderland)
LO: Joleon Lescott (2, Manchester City)
PP: Antonio Valencia (6, Manchester United)
ŚP: Gylfi Sigurdsson (4, Swansea)
ŚP: David Silva (6, Manchester City)
LP: Victor Moses (5, Wigan)
N: Danny Welbeck (3, Manchester United)
N: Carlos Tevez (1, Manchester City)
N: Sergio Aguero (5, Manchester City)
* razy w jedenastce kolejki

Gracz kolejki: Carlos Tevez (Manchester City) – każda analiza ostatnich meczów City zawiera w sobie pytanie: „Co by było, gdyby Tevez nie zrobił sobie wakacji w Argentynie?”. Apacz zagrał wyborną partię przeciwko Norwich. Sam strzelił trzy gole, a przy jednym asystował (patrz „Bramka kolejki”). Tevez świetnie wypełniał zadania w ofensywnie – łączył ataki The Citizens, rozgrywał w głębi pola. Można mieć wątpliwości co do konstrukcji psychicznej Argentyńczyka, ale jedno jest pewne – w piłkę potrafi grać bajecznie.

Mecz kolejki: Norwich – Manchester City 1:6 – niech nikogo nie zmyli wysoki wynik na korzyść gości. Norwich miało masę szans na strzelenie kilku bramek. Spotkanie było elektryzującym dowodem na piękno futbolu. Szybkie tempo, mnogość dogodnych sytuacji i wszystko to okraszone indywidualnymi popisami gwiazd The Citizens. Menedżer Kanarków Paul Lambert może narzekać na końcowy rezultat, ale i City mieli okazje na jeszcze bardziej efektowne zwycięstwo.

Gol kolejki: Sergio Aguero (Manchester City) – na Carrow Road padł też przepiękny gol, będący wynikiem telepatycznego porozumienia Argentyńczyków Teveza i Aguero. Napastnicy City wymienili cztery podania na jeden kontakt na połowie rywali, Tevez zgrał piłkę piętą, a Aguero uderzył ją z pierwszej piłki poza zasięgiem bramkarza.

Parada kolejki: Ali Al-Habsi (Wigan) – choć trudno w to uwierzyć, największymi beneficjentami ostatniego tygodnia w Premier League są Manchester City i… Wigan. Co więcej, ci drudzy swoje dwa zwycięstwa odnosili nad Manchesterem United oraz nad Arsenalem (na Emirates!). Sporo w tym zasługi omańskiego bramkarza The Latics. Przeciwko Kanonierom Al-Habsi fruwał w bramce. Dwukrotnie wspaniale wyciągnął się, aby odbić strzały głową Yossiego Benayouna. Nie bez powodu w przedmeczowym wywiadzie Al-Habsiego pod niebiosa wychwalał Wojciech Szczęsny.

Pudło kolejki: Sebastian Larsson (Sunderland) – Wolverhampton zachowało w Sunderlandzie swoje pierwsze czyste konto od 31. kolejek. Jedną z przyczyn tego małego sukcesiku Wilków było pudło Larssona, którzy przeniósł wysoko nad poprzeczkę strzał z kilku metrów przed bramką rywali. Szwedowi wystarczyło odpowiednio dostawić nogę, a Czarne Koty cieszyłyby się z kompletu punktów nad czerwoną latarnią Premier League.

Kontrowersja kolejki: Ashley Young (Manchester United) – nad rzutami karnymi podyktowanymi w ostatnim tygodniu na Old Trafford można się spierać całymi dniami. Za każdym razem poszkodowanym był Young, który teatralnie wykładał się przy najmniejszym kontakcie z przeciwnikiem. Przesadne koloryzowanie przewinień skrytykował nawet sir Alex Ferguson. Young może w ten sposób dorobić się opinii nurka, która źle działa na postrzeganie piłkarzy w oczach sędziów (np. Luis Suarez).

Jedenastka 17. kolejki EPL

W minionej kolejce swoją dominację udowodniły zespoły z Manchesteru. United i City zmiotły swoich rywali z powierzchni ziemi, nie pozostawiając żadnych jeńców. Bohaterem kanonady był Sergio Aguero  z Etihad Stadium. Zapraszam na jedenastkę 17. serii spotkań oraz wyróżnienia za najładniejszego gola, podanie, obronę i spotkanie na angielskich boiskach. 

Sergio Aguero, bohater Manchesteru City

Jedenastka 17. kolejki (1-4-4-2):
BR: Ali Al-Habsi (1*, Wigan)
PO: Ronald Zubar (1, Wolverhampton)
ŚO: John Terry (2, Chelsea)
ŚO: Gareth McAuley (1, WBA)
LO: Maynor Figueroa (2, Wigan)
PP: Nani (3, Manchester United)
ŚP: Nigel Reo-Coker (1, Bolton)
ŚP: Ryan Giggs (1, Manchester United)
LP: Kieran Richardson (1, Sunderland)
N: Sergio Aguero (2, Manchester City)
N: Robin van Persie (6, Arsenal)
* razy w jedenastce kolejki

Gracz kolejki: Sergio Aguero (Manchester City) – na tle słabiutkiego Stoke gracze Manchesteru City wyglądali jak greccy bogowie. Zeusem w panteonie był Aguero, który zdobył dwa gole. Argentyńczyk był głodny gry, zaprezentował niesamowity ciąg na bramkę. Poruszał się za szybko na możliwości rywala. Bramki strzelał wykorzystując świetne ustawienie w polu karnym. Do tego dodał kreatywne podania (np. kapitalny lob do Garetha Barry’ego).

Mecz kolejki: Newcastle – West Brom 2:3 – fantastyczny mecz dla neutralnego kibica angielskiej piłki. Pięć goli, w tym dwa piękne Demby Ba, dwie poprzeczki i dramaturgia do samego końca. WBA świetnie wychodziło z szybkimi kontrami dzięki dynamice Shane’a Longa i tak zapewniło sobie komplet punktów na Sports Direct Arena. W spotkaniu od pierwszej minuty zagrał 19-letni Haris Vuckic z Newcastle, który zaprezentował dwa kapitalne uderzenia z dystansu – czyżby materiał na nową gwiazdę z północy kraju?

Gol kolejki: Dimitar Berbatov (Manchester United) – Bułgar osłodził sobie sezon na ławce świetną bramką, która dobiła Fulham na Craven Cottage. Berbatov wykorzystał płaskie dośrodkowanie i piętą, z pierwszej piłki, strzelił poza zasięgiem bramkarza rywali. To zagranie udowodniło jak genialną techniką dysponuje zeszłoroczny król strzelców.

Podanie kolejki: Chris Brunt (WBA) – najciekawsze spotkanie kolejki zawierało w sobie też wyjątkowe rozegranie. Brunt wyprowadzając kontrę zagrał zewnętrzną częścią stopy, będąc jeszcze na własnej połowie. Idealnie wymierzone podanie minęło obronę Newcastle i otworzyło Peterowi Odemwingie prostą drogę do bramki.

Obrona kolejki: John Terry (Chelsea) – kamery w czwartkowy wieczór uwagę koncentrowały głównie na oskarżonym o rasizm kapitanie The Blues. Terry udźwignął presję i był wyróżniającą postacią defensywy Chelsea. Obrońca w 92. minucie rzucił się na murawę i zablokował strzał Emmanuela Adebayora, który niechybnie zmierzał do siatki. Interwencja uratowała remis Chelsea na White Hart Lane.

%d blogerów lubi to: