Archiwum

Posts Tagged ‘Sunderland’

Ego i faszyzm, czyli twarze Di Canio

Drugi klub w trenerskiej karierze i od razu wielkie zadanie utrzymania Sunderlandu w Premier League. Powrót kontrowersyjnego Paolo Di Canio do angielskiej ekstraklasy wywołał burzę wokół jego faszystowskich deklaracji. Włoch odcina się od polityki i wprowadza swój etos w nowym klubie.

Pasja Di Canio ukryta w oczach

Di Canio powrócił na swoje miejsce. Z Premier League zaprzyjaźnił się podczas gry dla Sheffield, West Hamu i Charltonu. Na dzień dobry zabrał pogrążony w kryzysie Sunderland na stadion Chelsea i przegrał 1:2. Przedłużyła się mroczna seria Czarnych Kotów, które ostatni wygrały w połowie stycznia.

Włoski trener miał mało czasu na odciśnięcie swojego piętna. Przejął przeciętną ekipę po Martinie O’Neillu, który preferował bierne czekanie w głębokiej obronie. Tamten szpetnie grający zespół nie umiał narzucać swojego stylu nawet w przewadze liczebnej. Przeciwko Chelsea, mimo porażki, pojawiły się przebłyski świeżych pomysłów Di Canio. Szczególnie w pierwszej połowie jego Czarne Koty imponowały energią i szybkim doskakiwaniem do rywali.

Ideologiczna wojna

Już dawno nowy trener w lidze nie wzbudził w Anglii takiego zainteresowania. Mniejsze znaczenie mały piłkarskie plany Di Canio. Media zaczęły go maglować przez dawne deklaracje i powiązania z faszyzmem. – Jestem faszystą, ale nie rasistą – powiedział kiedyś Włoch. To zdanie nowego życia nabrało przy zatrudnieniu Di Canio na najwyższym szczeblu angielskich rozgrywek. Poza tym 44-latek ma tatuaż z napisem „DUX”, łacińskim odpowiednikiem słowa „duce” i tytułu Benito Mussoliniego. Di Canio w swojej autobiografii pisał o włoskim dyktatorze jako „osobie etycznej z wieloma zasadami„. Przypomniano także rzymskie pozdrowienie, które Di Canio pokazał fanom Lazio w 2005 roku. Gest ma korzenie w czasach antycznych, ale po epoce Mussoliniego i Adolfa Hitlera kojarzy się jednoznacznie ze zbrodniami skrajnej prawicy.

Czytaj dalej…

Reklamy

11-stka 31. kolejki Premier League, Torres najlepszy

Minęła kolejka niesamowitych zwrotów akcji, przełamań i wybitnych występów indywidualnych. Błysnęło aż tylko zawodników, że do jedenastki 31. serii spotkań nie załapali się nawet strzelcy dwóch goli w meczu. O dziwo, najbardziej zaimponował Fernando Torres z Chelsea, dla którego jest to debiut wśród najlepszych graczy tygodnia w tym sezonie.

Jedenastka 31. kolejki (1-3-4-3):
BR: David de Gea (4*, Manchester United)
PO: Branislav Ivanovic (3, Chelsea)
ŚO: Clint Hill (1, QPR)
LO: Aleksandar Kolarov (3, Manchester City)
PP: Antonio Valencia (5, Manchester United)
ŚP: Steven Pienaar (2, Everton)
ŚP: Rafael van der Vaart (3, Tottenham)
LP: Victor Moses (4, Wigan)
N: Emmanuel Adebayor (5, Tottenham)
N: Papiss Cisse (2, Newcastle)
N: Fernando Torres (1, Chelsea)
* razy w jedenastce kolejki

Gracz kolejki: 

Za moment skończy się posucha Torresa, fot: London Evening Standard

Fernando Torres (Chelsea) – Fernando, witamy z powrotem we właściwej rubryce. Po 1035 minutach bez gola Hiszpan wreszcie przełamał swoją niemoc. Jego praca dla Chelsea nie ograniczyła się jedynie do bramki pieczętującej wygraną. Hiszpan świetnie się ustawiał, rozgrywał krótkie kombinacje z partnerami. Miał pecha, że w kilku znakomitych sytuacjach jego strzały rozpaczliwie blokowali obrońcy Aston Villi. Roberto di Matteo od początku swojej przygody menedżerskiej na Stamford Bridge stawia na Torresa i ten zaczyna spłacać dług wdzięczności.

Mecz kolejki: 

Manchester City – Sunderland 3:3 – 31. kolejek trzeba było czekać, aby pękły mury na twierdzy Etihad Stadium. City stracili pierwsze punkty u siebie. Zdarzyło się to w wyjątkowych okolicznościach. Sunderland wyszedł na prowadzenie 3:1, ponieważ wyprowadzał znakomite, szybkie ataki. Świetnie współpracowali ze sobą Stephane Sessegnon, Sebastian Larsson i Nicklas Bendtner. Ale w ostatnich pięciu minutach ekipa City poważnie zabrała się do pracy i odrobiła straty. Co ciekawe, dwa gole dla The Citizens zdobył piłkarz, którego Roberto Mancini chciał zdjąć z boiska zaraz na starcie spotkania. Drogi Mario Balotelli, dlaczego zawsze ty?

Gol kolejki: 

Antonio Valencia (Manchester United) – „Bramki padły tak późno. To typowe dla historii tego klubu” stwierdził sir Alex Ferguson w wywiadzie po meczu z Blackburn. Rzeczywiście, United trafiali pod sam koniec gry, ale robili w dobrym stylu. Szczególnie popisał się Valencia. Ekwadorczyk zwodził dryblingiem obrońcę i uśpił jego czujność. Wtedy bez ostrzeżenia odpalił silny strzał z ostrego kąta w długi róg bramki. Bramkarz Rovers nie miał szans na reakcję.

Kontrowersja kolejki: 

Nieodgwizdana ręka Danny’ego Simpsona (Newcastle) – Sroki pewnie pokonały Liverpool. W świat poszedł wynik 2:0, zdjęcia podirytowanego Andy’ego Carrolla oraz widok Jose Enrique w bramce The Reds, zastępującego wyrzuconego z boiska Jose Reinę. Jednak wszystko mogło ułożyć się zgoła inaczej, gdyby sędzia Martin Atkinson w 16. minucie odgwizdał ewidentny rzut karny dla Liverpoolu. Po rzucie rożnym Simpson ręką wybił piłkę z linii bramkowej. Obrońca Newcastle powinien zostać usunięty z boiska, a The Reds stanęliby przed świetną szansą na zdobycie prowadzenia. Historia potoczyła się zgoła inaczej.

Pudło kolejki: 

Jean Beausejour (Wigan) – Gdyby w tym tygodniu robić mistrzostwa największych pudeł, złoty i srebrny medal zebrałby Chilijczyk z Wigan. Beausejour stawał przed niemal pustą bramką, przez nikogo nie obstawiony i za każdym razem marnował okazje. Na jego szczęście koledzy z drużyny mieli lepiej nastawione celowniki i pudła nie kosztowały The Latics bezcennych punktów w tabeli.

Kłótnie kolejki: 

Mario Balotelli vs Aleksandar Kolarov (Man City), Roger Johnson vs Wayne Hennessey (Wolves), Peter Odemwingie vs Ben Foster (WBA) – dla menedżera nie ma chyba nic gorszego niż spór między zawodnikami tego samego zespołu. W 31. kolejce na boisku starły się aż trzy duety. Piłkarze Manchesteru City pokłócili się o wykonanie rzutu rożnego, gracze Wolves i WBA o niewłaściwą obronę bramki. Incydenty łączy wspólna nić – żadna ze „spornych” drużyn nie wygrała swojego meczu. Popsuta atmosfera może psuć wyniki także w następnych tygodniach.

Taktyka z Premier League – 30. kolejka

Po dłuższej przerwie na bloga wracają wykresy, służące do analizy taktyki menedżerów Premier League. Wykresy są teraz bardziej dokładne, dzięki aplikacji dostarczanej przez fachowców z Opta. Zapraszam do przeglądu strategii zaobserwowanej podczas weekendu na angielskich boiskach.

1) Odkrycie O’Neilla

Jeśli pracę Martina O’Neilla w Sunderlandzie trzeba byłoby określić w trzech słowach, brzmiałyby one „wyszukanie Jamesa McCleana„. Menedżer odkopał młodego Irlandczyka w rezerwach Czarnych Kotów, wstawił go do pierwszego składu i swojej decyzji nie ma prawa żałować.

McClean zdominował spotkanie przeciwko QPR. 22-latek wykazał się odwagą i odrobiną szaleństwa w swojej grze. Na górnej części wykresu widać schemat dośrodkowań Irlandczyka. Z 11 wykonanych wrzutek aż sześć dotarło do partnerów z zespołu. Jedną z nich Nicolas Bendtner zamienił na gola. Centry McCleana cechowała dość niska parabola lotu, dlatego defensorom rywali trudniej było ustawić się do ich wybicia.

Skrzydłowy Sunderlandu stylem przypomina Garetha Bale’a z Tottenhamu. Podobnie jak sławniejszy Walijczyk lubi sprawdzić się w pojedynku biegowym z obrońcą. Ma w swoim arsenale zasób sztuczek technicznych. McClean nie boi się dryblingu. Jak widać na dolnym schemacie, podjął pięć prób minięcia przeciwnika.

McClean w zeszłym tygodniu odświeżył kontrakt z ekipą Czarnych Kotów. Z dnia na dzień rosną jego szansę na występ podczas Euro 2012. Warto przyglądać się rozwojowi tego irlandzkiego talentu.

2) Kreator zza zasłony

Alex Song w Arsenalu kojarzy się głównie z pracą w obronie. Defensywne zadania pozostają priorytetem dla Kameruńczyka. Jednak Song w tym sezonie pokazuje też, że potrafi skutecznie kreować szanse dla kolegów.

Na wykresie widać podania postawnego Kanoniera pod bramką Aston Villi. Uwagę zwracają szczególnie te strzałki, które pokazują długie zagrania Songa. Jedno z nich, zaznaczone na żółto, było asystą przy golu Theo Walcotta.

Kameruńczyk udowadnia, iż potrafi z głębi pola wrzucić piłkę tuż za plecy obrońców, idealnie w kierunku wybiegającego z linii napastnika. Song podobne podania serwował przy przepięknych wolejach Robina van Persiego podczas rywalizacji z Evertonem i Liverpoolem.

Songowi służy współpraca z Mikelem Artetą. Mając Hiszpana u boku, może pozwolić sobie na wypady do ataku, będąc przy tym świadomym, że Arteta poradzi sobie z ochroną tylnej formacji.

3) Sposób Stoke na Man City

Brittania Stadium w Stoke nie jest przyjaznym środowiskiem dla drużyn z czołówki tabeli. W sobotę przekonali się o tym dobitnie zawodnicy Manchesteru City.

Podopieczni Tony’ego Pulisa starali się obrzydzić futbol przyjezdnym z Manchesteru. Gracze Stoke trzymali ciasno zwarte szeregi i blokowali możliwość zagrań przez środek boiska.

Strategię umożliwiało wąskie ustawienie czwórki obrońców. Zwykle jednak zacieśniona tylna formacja oznacza spore przestrzenie na skrzydłach. O załatanie tych dziur postarali się skrzydłowi The Potters.

Matthew Etherington (górny wykres to jego odbiory) oraz Jermaine Pennant (dolny wykres to jego przechwyty) nieustannie wracali, aby wspomagać swoich defensorów. Dzięki temu Stoke często miało aż sześciu ludzi w linii obrony. Taka bariera powstrzymała ofensywę The Citizens. Stoke jedyną bramkę straciło po atomowym strzale Yaya Toure z dystansu.

4) Latynoski pracuś

Argentyński futbol personifikują piłkarze pokroju Leo Messiego, Carlosa Teveza lub Sergio Aguero. Południowoamerykański kraj produkuje głównie genialnych napastników. Renoma argentyńskich ludzi od obrony jest znacznie niższa.

Jonas Gutierrez z Newcastle wymyka się tym skojarzeniom. Mimo, że Argentyńczyk gra głównie na skrzydle, to daleko mu do przebojowego pomocnika w stylu Angela di Marii.

Gutierrez jest jednak wielkim skarbem Srok, jeśli chodzi o bronienie dostępu do bramki. 28-latek bez grymaszenia wraca do defensywy, aby pomagać lewemu obrońcy.

Przykład walorów Gutierreza dał mecz z West Bromwich Albion. The Baggies na stronie Argentyńczyka wystawili swojego najgroźniejszego piłkarza (Petera Odemwingie) i ofensywnie nastawionego obrońcę (Billy Jones). Sytuacja wymagała wzmożonej pracy Gutierreza pod własną bramką. Argentyńczyk świetnie wywiązał się z zadania. Na wykresie widać jego odbiory (góra) i przechwyty (dół). Uwagę zwracają szczególnie dwie udane interwencje w samym narożniku pola karnego Newcastle.

5 faktów przed 27. kolejką Premier League (zapowiedź)

27. kolejka w Anglii wypełniona jest hitami, których nie wolno przegapić. Kopanie na Wyspach otworzą Liverpool z Arsenalem, zakończą Tottenham z Manchesterem United. Ponadto odbędą się wielkie derby północy kraju. Zapraszam na przegląd tego co warto wiedzieć przed weekendem z brytyjskim futbolem.

Tottenham - Manchester United - hit 27. kolejki

1. Za plecami lidera

Jeśli Tottenham nie wygra z Manchesterem United – odpada z walki o mistrzostwo Anglii. Koguty muszą pokonać wiceliderów na własnym stadionie. Dobra informacja – na White Hart Lane poległo już 10 drużyn. Zła – Manchester United nie przegrał z Tottenhamem od 25 (!) spotkań we wszystkich rozgrywkach. Żadna drużyna nie prześladuje Kogutów tak jak podopieczni sir Alexa Fergusona.

Gospodarze boleśnie przegrali derbowy mecz z Arsenalem. Dodatkowym ciosem z tamtego dnia było zawieszenie Scotta Parkera. Aktualny kapitan reprezentacji Anglii dostał czerwoną kartkę i nie zagra przeciwko United. Jego praca przy zabezpieczaniu tylnej formacji stała u podstaw tegorocznych sukcesów Tottenhamu. Jego zastępcę, Sandro, czeka wyjątkowo duże wyzwanie.

Harry Redknapp powinien wrócić do standardowej taktyki 4-4-1-1 z Rafaelem van der Vaartem i Aaronem Lennonem. W tym ustawieniu Tottenham wydaje się najgroźniejszy i najlepiej zbalansowany. Dla gości kluczowym wzmocnieniem może okazać się powrót Wayne’a Rooneya. Napastnik Czerwonych Diabłów będzie cofać się do linii pomocy. To właśnie on postara się maksymalnie skomplikować życie Sandro.

2. Szczęśliwe obozy

Miniona niedziela była rzadkim powodem do pełnego, szczerego uśmiechu w szeregach Arsenalu i Liverpoolu. Kanonierzy odwrócili losy meczu z Tottenhamem, wygrywając 5:2 ku zachwytowi fanów na Emirates. The Reds z kolei przełamali sześcioletnią posuchę pucharową i sięgnęli po Carling Cup.

Rywalizacja obu klubów w sobotę to istotna bitwa w wojnie o czwarte miejsce w tabeli, premiowane awansem do Ligi Mistrzów. Liverpool nie może sobie pozwolić na stratę punktów u siebie, jeśli marzy o dogonieniu Kanonierów i Chelsea.

Mecz na Anfield zwykle oznacza małą ilość goli. Liverpool traci tu mało bramek, ale równie rzadko trafia do siatki. Podopieczni Kenny’ego Dalglisha potrzebują aż 14 strzałów na zdobycie gola – najwięcej w lidze. Stąd 66% gier u siebie The Reds tylko remisują.

Kibice nie powinni odchodzić sprzed telewizorów przed ostatnim gwizdkiem. Liverpool i Arsenal słyną ostatnio ze strzelania sobie bramek po 90. minucie. W sześciu minionych starciach obu klubów padło sześć takich goli.

3. Odrodzony Nigeryjczyk

Chelsea wreszcie wygrała w lidze po czteromeczowej serii bez triumfu. The Blues mierzyli się jednak ze słabiutkim Boltonem. Teraz czeka ich dużo trudniejsze zadanie. Wybierają się bowiem do West Bromwich, które jest na wielkiej fali wznoszącej.

The Baggies zwyciężyli Wolverhampton i Sunderland, aplikując rywalom dziewięć goli. Za pięć z nich odpowiadał Peter Odemwingie. Krytykowany na początku sezonu Nigeryjczyk odzyskał zeszłoroczny blask. Menedżer Roy Hodgson przesunął go na prawe skrzydło. Tam Odemwingie ma więcej miejsca. Może też zejść do środka i wykańczać akcje kreowane przez partnerów.

Odemwingie znakomicie układa się współpraca z silnym Marcem-Antoine Fortunem, który potrafi umiejętnie przytrzymać piłkę i podać do wbiegającego kolegi. Na tę dwójkę defensywa Chelsea musi zwrócić szczególną uwagę.

The Blues mają rewelacyjny bilans z WBA. Chelsea wygrała ostatnich 11 spotkań z sobotnim rywalem.

4. Derby północy

Dla kibiców na północy Anglii mecz Newcastle z Sunderlandem to najważniejszy dzień sezonu, który grubym czerwonym markerem zaznacza się po rozlosowaniu terminarza. Fani w regionie Tyne and Wear są zwariowani na punkcie derbów. Oba kluby rzadko zdobywają trofea (Newcastle ostatnie w 1955, nie licząc Pucharu Intertoto; Sunderland w 1973), więc prymat lokalny stanowi wyjątkowo wysoką stawkę. Zapowiada się spotkanie na najwyższych obrotach, dlatego nie powinny dziwić agresywne wślizgi i grad kartek.

Na boisku warto zwrócić uwagę na Fraziera Campbella. Snajper Sunderlandu dobrym występem będzie chciał ukoronować piękny tydzień w swoim życiu. W ostatnich dniach piłkarz zadebiutował w reprezentacji Anglii. Na świat przyszła także jego córka. Gol i zwycięstwo w Newcastle unieśmiertelnią Campbella w oczach sympatyków Sunderlandu i dopełnią piękne chwile w życiu 24-letniego napastnika.

5. „Kean out”

W Blackburn na nowo ożyły protesty przeciwko menedżerowi Steve Keanowi. Rovers przegrali trzy z czterech ostatnich ligowych meczów i znajdują się w strefie spadkowej.

Sympatycy Blackburn zapowiedzieli więc manifestację. Na godzinę przed pierwszym gwizdkiem meczu przeciwko Aston Villi ruszy marsz. Protestujący będą domagać się zwolnienia Keana i przepędzenia indyjskich właścicieli z firmy Venky’s.

Gęsta atmosfera na Ewood Park zmusiła do przeprowadzki do Rosji największą gwiazdę zespołu – Christophera Sambę. Blackburn czeka wyjątkowo trudna walka o zachowanie bytu w Premier League.

5 faktów przed 22. kolejką EPL (zapowiedź)

Manchester City – Tottenham oraz Arsenal – Manchester United to spotkania najlepszych z najlepszych w angielskim futbolu. Niedzielne smakołyki w Premier League uzupełni osiem sobotnich meczów. Zapraszamy na przegląd ciekawostek personalnych i taktycznych przed weekendem z ligą angielską. 

1. Lepsze niż klasyk

fot: Canal +

Hitem o większą stawkę będzie starcie w Manchesterze. City goszczą Tottenham. – Oni [Tottenham] grają prawdopodobnie najładniej, zaraz po nas – stwierdził Roberto Mancini. Dla Kogutów pojedynek na Etihad Stadium stanowi prawdziwy test możliwości. Pokonanie City na ich stadionie zostanie odebrane jako ważny dowód na mistrzowską klasę drużyny z północnego Londynu.

Ale The Citizens u siebie wygrali 15 kolejnych spotkań ligowych. W Anglii nie ma stabilniejszej twierdzy. W jej obronie nie pomogą bezcenni dla składu Vincent Kompany oraz Yaya Toure. Do zdrowia wraca za to Mario Balotelli, który zwiększy rywalizację w ataku. Ofensywie City powinien przewodzić Edin Dżeko.

Ostatnie spotkanie z Bośniakiem boleśnie wspominają stoperzy Tottenhamu – Michael Dawson oraz Younes Kaboul. Właśnie ten duet obrońców pozwolił Dżeko na strzelenie czterech bramek na White Hart Lane. Teraz dostaną szansę na rehabilitację, ponieważ kontuzjowani są ich rywale o miejsce w składzie.

Porażka Tottenhamu 1:5 nie powinna się już jednak powtórzyć. Od sierpnia zespół Harry’ego Redknappa bardzo dojrzał. Ze Scottem Parkerem pomoc Kogutów prezentuje się okazale. Brak balansu między obroną, a atakiem stanowił przyczynę klęski w pierwszym meczu obu ekip.

Dzięki zapisom kontraktowym w kadrze Kogutów zabraknie Emmanuela Adebayora, wypożyczonego z Etihad. Na jego pozycję wskoczy Jermaine Defoe. Angielski snajper, wspierany przez Garetha Bale’a oraz Aarona Lennona, zapewni Tottenhamowi dużą ruchliwość. Szybkość ataku może się okazać śmiertelną bronią armii Redknappa.

2. Żądza rewanżu

fot: goal.com

Arsenal został zrównany z ziemią w pierwszym spotkaniu przeciwko Manchesterowi United (2:8). Teraz przyszedł czas na wyrównanie rachunków. Tylko, czy przetrzebiony kontuzjami zespół Kanonierów ma potencjał wystarczający do pokonania aktualnych mistrzów Anglii?

Arsene Wenger wciąż ma ból głowy z zestawieniem linii obrony. Nawał urazów oznacza, że przeciwko Czerwonym Diabłom zagrają Johan Djourou i Ignasi Miquel. Ten pierwszy zaprezentował się fatalnie na Old Trafford. Wtedy skuteczna gra bokami United rozmontowała szeregi defensywne Arsenalu. Szczególnie ważny dla losów pojedynku będzie Antonio Valencia. Zachwycający formą Ekwadorczyk zrobi Miquelowi egzamin dojrzałości z gry na poziomie Premier League.

Spotkanie na Emirates to także rywalizacja dwóch czołowych snajperów ligi. Robin van Persie (18 goli) kontra Wayne Rooney (13). Anglik z Manchesteru prawdopodobnie dostanie jednak więcej zadań w pomocy. Trudno spodziewać się, aby sir Alex Ferguson wystawił tylko dwójkę środkowych graczy w drugiej linii w tak ważnym meczu.

Co ciekawe, starcie Arsenalu z Manchesterem United będzie pierwszym spotkaniem w historii Premier League pokazywanym w Stanach Zjednoczonych na żywo w odkodowanym kanale (Fox). Zapowiada się prawdziwa wizytówka najlepszego futbolu w Europie na amerykańskiej ziemi.

3. Zmiany w Chelsea?

W spotkaniu przeciwko Norwich w barwach The Blues może zadebiutować Gary Cahill. Jak pisze Michael Cox, angielski specjalista od taktyki, były gracz Boltonu świetnie wpisuje się w strategię Andre Villas-Boasa. Cahill umiejętnie utrzymuje linię spalonego, więc jest stworzony do wysokiej gry w obronie. Poza tym rzadko wybiega do bezpośrednich starć z napastnikiem rywali. To o tyle ważne, że może kryć pozycję lubującego się w podobnych pojedynkach Johna Terry’ego. David Luiz nie radzi sobie tak dobrze z wymienionymi zadaniami. Czy zatem Brazylijczyk straci miejsce w wyjściowej jedenastce?

Do składu może wskoczyć także Michael Essien. Ghańczyk wyleczył już długotrwałą kontuzję i może zastąpić w pomocy Raula Meirelesa lub Franka Lamparda. Po urazie wraca też Daniel Sturridge, który prawdopodobnie odzyska pozycję na prawym skrzydle.

Kluczem dla Chelsea do zwycięstwa w Norwich będzie gra w powietrzu. Taktyka Kanarków opiera się na posyłaniu długich piłek i częstych dośrodkowań na głowę Granta Holta lub Steve Morisona. Zniwelowanie tego zagrożenia skutecznie zablokuje zapędy beniaminka.

4. Na ustach wszystkich

W Sunderlandzie zmierzą się drużyny, które skradły wiele prasowych nagłówków minionych tygodni. Czarne Koty podejmą Swansea. Sunderland zmienił się na lepsze po przybyciu do klubu Martina O’Neila. Natomiast Łabędzie Brendana Rodgersa wreszcie regularnie trafiają do siatki. Legendą już okryto świetne spotkanie Swansea przeciwko Arsenalowi.

W walijskiej drużynie szansę na debiut ma Josh McEachran, wypożyczony z Chelsea. 18-latek świetnie pasuje do stylu Swansea. Odważna gra podaniami może świetnie wpłynąć na rozwój młodej nadziei Stamford Bridge. Przed McEachranem jednak trudna walka o miejsce w wyjściowym składzie. Świetne recenzje zbierają bowiem pomocnicy Leon Britton oraz Joe Allen.

5. Początek rewolucji

Ten weekend zmagań w Premier League zdominują spotkania na szczycie, ale ciekawie będzie także na dnie tabeli. Trzecie od końca QPR gości ostatnie Wigan.

Nowy menedżer Rangersów Mark Hughes przygodę z zachodnim Londynem zaczął od przegranej w Newcastle. Jednak walijski trener chce odmienić losy ekipy z Loftus Road. Hughes aktywnie pracuje na rynku transferowym. Rewolucję QPR zaczyna od tyłu. Z Milanu wypożyczył Taye Taiwo, a od Manchesteru City odkupił Neduma Onuohę.  Nie wiadomo jeszcze, czy nowe twarze w zespole zdążą wyrobić się na sobotni debiut.

Mecz QPR z Wigan to także rywalizacja najgorszych ataków Premier League. Rangers strzelili 19 bramek, The Latics ledwie 18. Bramkarze więc raczej rzadko będą się schylać przy wyciąganiu piłki z siatki.

Pięć faktów przez 21. kolejką EPL

W Anglii po pucharowej przerwie wracają zmagania ligowe. W najciekawszym meczu 21. kolejki Chelsea zmierzy się z Sunderlandem. Podczas tego weekendu warto też zwrócić uwagę na amerykański zaciąg, powrót do trenerki Marka Hughesa, starcie kochających podania Swansea z Arsenalem oraz przyjemny kalendarz ekip z Manchesteru.

Koledzy w Los Angeles, rywale w Anglii - Robbie Keane i Landon Donovan

1. Posiłki z Ameryki

Styczniowe okno transferowe w Premier League dotąd upływa głównie pod znakiem powrotów. Wielkie postaci w historii ligi – Thierry Henry i Robbie Keane – postanowiły poświęcić przerwę w rozgrywkach Major League Soccer na pojedynki w Anglii. Podobną drogą podążył Landon Donovan, który dołączył na kilka tygodni do Evertonu.

Trio z USA wniesie do swoich zespołów bezcenną porcję doświadczenia. Z upływem lat ubyło im dynamiki, ale znacznie lepiej czytają grę, mogą zostać też inspiracją dla młodszych kolegów. Zaprezentowali postawę godną pochwały. Wakacje w Los Angeles lub Nowym Jorku zamienili na codzienne treningi i najbardziej wymagające rozgrywki na futbolowej mapie. Prawdziwa miłość do piłki.

Keane i Donovan, koledzy klubowi z LA Galaxy, już na początek nowej przygody z Premier League zmierzą swoje siły. Aston Villa Keane’a podejmie u siebie w sobotę Everton Amerykanina. Henry na ponowną szansę gry w angielskiej ekstraklasie poczeka do niedzieli.

2. Zmiana warty w QPR

Mark Hughes wytrzymał ponad pół roku poza ławką trenerską. Po udanej przygodzie z Fulham (ósme miejsce w zeszłym sezonie), analizował mecze w stacji Sky Sports. W niedzielę po raz pierwszy poprowadzi do boju Queens Park Rangers. Londyńczycy pojadą na trudny teren do Newcastle.

QPR w ostatnich ośmiu meczach aż sześć razy przegrywało, remisując dwukrotnie. Tak fatalna seria zakończyła się zwolnieniem Neila Warnocka. Dla Warnocka, lubianego przez dziennikarzy za szczerość wypowiedzi, Premier League okazała się zbyt wysokimi progami.

Pierwsza tegoroczna zmiana trenerów, ta w Sunderlandzie, okazała się strzałem w dziesiątkę. Czy podobnie będzie w przypadku QPR? Pewne jest jedno – Rangersi aktywnie spędzą okres transferowy. Nowy menedżer zawsze chce uzupełnić skład swoimi ludźmi. Pierwszymi celami Hughesa w QPR jest ściągnięcie na Loftus Park Alexa z Chelsea oraz Christophera Sambę z Blackburn.

3. Niejasny faworyt

W najlepiej zapowiadającym się spotkaniu kolejki Chelsea podejmie u siebie Sunderland. Zwykle The Blues byliby murowanymi faworytami do sięgnięcia po trzy punkty. Ale Czarne Koty zamieniły się w lwy pod okiem Martina O’Neilla. Od przyjścia nowego menedżera (sześć spotkań) Sunderland zdobył 13 punktów – tylko Tottenhamowi udało się w tym czasie uzbierać więcej „oczek”. Dla porównania, pod wodzą Steve’a Bruce’a klub z północy Anglii w 14. kolejek uciułał ledwie 11 punktów.

O’Neill dokonał roszad w składzie. Odważnie postawił na młodego skrzydłowego Jamesa McCleana. Ważną rolę w zespole ma też często pomijany przez Bruce’a David Vaughan, który zaufanie nowego szefa odpłacił już dwiema bramkami.

Chelsea z meczów przeciwko Sunderlandowi ma praktycznie same dobre wspomnienia. W ostatnich 14 potyczkach aż 13 razy wygrywała. Jedyna porażka zdarzyła się w zeszłym roku na Stamford Bridge. Zwycięstwo Czarnych Kotów 3:0 było jedną z największych sensacji poprzedniego sezonu.

Gospodarzy do zwycięstwa ma poprowadzić Fernando Torres. Hiszpan ostatnio odkleił się od ławki rezerwowych. W meczu z Wolverhampton udanie kreował sytuacje swoim kolegom. Teraz na jego braki spadnie odpowiedzialność za trafianie do siatki, po tym jak na Puchar Narodów Afryki wyjechał Didier Drogba.

4. Dla purystów

Mecz Swansea i Arsenalu na Liberty Stadium będzie najlepszym wyborem dla kibiców kochających długie wymiany podań. Oba zespoły świetnie posługują się piłką. Są w czołówce najwięcej i najcelniej podających oraz drużyn długo utrzymujących posiadanie (Arsenal 59%, Swansea 56%).

Różnica w podejściu obu klubów leży w strefach operowania podaniami. Swansea preferuje rozegrania z tyłu lub środku boiska. Warto zauważyć, że najwięcej podań w meczach średnio notuje stoper Ashley Williams. Arsenal woli przebywać na połowie przeciwnika.

Nastawienie Swansea owocuje znakomitym bilansem defensywnym. Na Liberty Stadium Łabędzie straciły ledwie cztery gole, sześciokrotnie zachowując czyste konto. Ze sforsowaniem bloku obronnego Kanonierzy będą musieli sobie radzić bez Gervinho. Na jego miejsce wskoczy najprawdopodobniej Andrei Arshavin, który jednak w tym sezonie notorycznie zawodzi oczekiwania. Może to szansa na kolejny błysk Thierry’ego Henry?

Arsene Wenger znacznie większy problem będzie miał z zestawieniem linii obrony. Z powodu kontuzji pauzuje sześciu defensorów, w tym wszyscy nominalni boczni. Menedżer Arsenalu został z pięcioma zdrowymi obrońcami, wśród których znajdują się Ignasi Miquel i Sebastien Squillaci – gracze nie pasujący do klubu o największych ambicjach.

5. Szansa na odbicie

Ostatnie tygodnie nieco popsuły humory w Manchesterze. United przegrali dwa ostatnie ligowe potyczki, City zaś ulegli w trzech z minionych czterech spotkań. The Citizens polegli w prestiżowych derbach z Czerwonymi Diabłami, a także są na krawędzi pożegnania się z Pucharem Ligi.

Możliwość podreperowania stanu punktowego w 21. kolejce wydaje się bardzo prawdopodobna. United będą u siebie gościć Bolton. Kłusaki odbiły się od dna ligowej tabeli, ale nadal znajdują się w strefie spadkowej. Prawdopodobnie na Old Trafford bramki Boltonu będzie strzegł Adam Bogdan. Węgier dwukrotnie grał w tym sezonie w lidze i za każdym razem zaliczał koszmarne wpadki. Na początku stycznia dał sobie strzelić gola golkiperowi Evertonu z ponad 80. metrów. Wayne Rooney i Danny Welbeck powinni więc jak najczęściej testować niepewnego przeciwnika.

City zamkną ligowe zmagania w poniedziałek meczem z Wigan. W zespole Roberto Manciniego zabraknie kręgosłupa drużyny – Vincenta Kompany’ego, Yaya Toure i prawdopodobnie Davida Silvy. Nieobecność Hiszpana fatalnie wpływa na potencjał ofensywny The Citizens. Liderowi tabeli przyda się ktoś, kto będzie potrafił rozerwać ciasną obronę Wigan. The Latics zapewne wyjdą z ustawieniem z pięcioma defensorami. Taki system dał im remisy z Chelsea oraz Liverpoolem.

Sunderland to za wysokie progi dla Bruce’a

Kompromitująca porażka z outsiderem Wigan przelała czarę goryczy w Sunderlandzie. Ze stanowiskiem menedżera pożegnał się Steve Bruce. 50-latek został pierwszym zwolnionym trenerem w tym sezonie Premier League. Dlaczego Bruce’owi powinęła się noga w Sunderlandzie?

fot: Guardian

Moim zadaniem jest ochrona interesów naszego klubu. Niełatwo podjąć tę decyzję. Niestety tegoroczne wyniki nie były wystarczająco dobre i czuję, że przyszedł czas na zmianę – komentował usunięcie Bruce’a ze stanowiska prezes Sunderlandu Ellis Short.

Podczas dwuipółletniej przygody na Stadium of Light, Bruce wygrywał w ledwie co trzecim spotkaniu. Nie potrafił wprowadzić zespołu na nowy poziom. Utrzymanie w Premier League przestało zaspakajać ambicje klubu. Teraz władze są gotowe sporo wydawać, aby ucieszyć blisko 38 tysięcy kibiców co mecz stawiających się na trybunach stadionu.

Sunderland jeszcze w styczniu 2011 roku zajmował szóste miejsce w lidze i zaczynał marzyć o występach w europejskich pucharach. Wtedy drużynę opuścił najskuteczniejszy zawodnik Darren Bent, który zdecydował się strzelać bramki dla Aston Villi. Od tego momentu zaczęły się poważne problemy Bruce’a.

Bez Benta Czarne Koty zanotowały fatalną serię ośmiu porażek w dziewięciu meczach. Sunderlandowi beznadziejnie szło w starciach na własnym stadionie. W samym 2011 zespół pod wodzą Bruce’a wygrał zaledwie trzy spotkania na Stadium of Light.

Mimo regresu formy, Sunderland zdołał zakończyć zeszły sezon w górnej połówce tabeli. Bruce miał bowiem do dyspozycji napastników zdolnych choć w części pokryć stratę Benta. Dopóki Asamoah Gyan oraz Danny Welbeck przewodzili atakowi Czarnych Kotów, klubowi nie groziło załamanie. Tyle, że wypożyczony Welbeck wrócił do Manchesteru United, a Gyan już po starcie nowych rozgrywek poszedł za zapachem pieniędzy do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Menedżer stanął więc przed koniecznością odbudowy fundamentów ofensywy Sunderlandu. Bruce nowego lidera ataku widział w Nicklasie Bendtnerze. Duńczyk, mimo poprawnej gry, nie strzela jednak tylu goli co Bent. Były napastnik Arsenalu lubi pomagać w rozegraniu, cofać się pod linię pomocy, podczas gdy Bent wcielał się w rolę typowego egzekutora. Sunderland pozbawiony snajpera kiepsko radzi sobie w Premier League, notując ledwie dwa zwycięstwa w 13. rozegranych kolejkach.

Tak słaby start sezonu Czarnych Kotów dziwi o tyle, że władze klubu nie szczędziły funduszy na letnie transfery. Wydanie ponad 20 milionów funtów na nowych graczy nijak nie przełożyło się na lepsze wyniki. Zamiast walki o Ligę Europejską, Sunderland uwikłał się w bój o utrzymanie w ekstraklasie.

Latem Sunderland kupił dziesięciu piłkarzy. Co tydzień powtarzamy, że skład się jeszcze cementuje, ale jak wiele czasu na to potrzeba. Minęło 13 spotkań w lidze. Wszyscy spodziewali się miejsca w czołowej dziesiątce, a jesteśmy daleko od celu – powiedział BBC Radio 5 były obrońca Sunderlandu Michael Gray.

Wotum zaufania dla Bruce’a skończyło się ostatniego dnia listopada. Ambitni właściciele Czarnych Kotów szukają teraz następcy z głośnym nazwiskiem, który będzie w stanie wykorzystać potencjał solidnej przecież kadry. Faworytem do posady jest Mark Hughes. Walijczyk udowodnił klasę menedżerską, gdy prowadził biedne Blackburn oraz Fulham. Bukmacherzy na Wyspach wysoko oceniają też akcje byłego menedżera Aston Villi Martina O’Neilla.

Premier League długo opierała się zwalnianiu trenerów. Wcześniej pracę tracili szkoleniowcy w Hiszpanii, Włoszech, Niemczech i Francji. Pierwszą ofiarą w Anglii został Bruce. Trudno jednak podważać decyzję zarządu Sunderlandu. Możliwości Czarnych Kotów sięgają dużo wyżej niż aktualnie zajmowane 16. miejsce w tabeli.

%d blogerów lubi to: